Thursday, April 14, 2016

Kill me!!!!!!!!!

Haha




Załamałam się...

W końcu nadszedł ten dzień. Dzień, w którym się ważę... I co? Okazuje się, że albo moja waga się zepsuła (co w sumie jest możliwe, bo lubi robić psikusy), albo zamiast schudnąć na rygorystycznej niskokalorycznej z początku, a potem na RAW diecie, to przytyłam. Najzabawniejsze, kur*a, że na dodatek regularnie ćwiczyłam!!! A jak zobaczyłam, że z 65 kg waga skoczyła na 69,4 to się poryczałam... Jak to, kur*a, możliwe?!?!?!?! Jak to możliwe po jakichś 3-4 tygodniach pilnowania się?! No jak?! Niech ktoś mi to wytłumaczy, bo kurde nie rozumiem, NIE ROZUMIEM! Ja chcę inną wagę, bo naprawdę nie mogę uwierzyć... Jeśli na takiej diecie przytyłam, to co ja KUR*A mam robić, żeby schudnąć?! Nic, kur*a, nie jeść????? Pomóżcie, bo totalnie się załamałam... Jakim cudem? Powiedzcie mi jakim cudem miałabym na 3-4-tygodniowej diecie przytyć więcej niż wtedy, gdy się obżeram miesiącami??? Jutro będę na chrzcinach u cioci. Ma ona w łazience wagę to sobie porównam wyniki... Choć mogą być nierówne, bo dziś będę na 18-ce i będę jadła torta i coś jeszcze może... Nie wiem już... Ja pier*ole... Je*any wszechświat chce się ze mną, kur*a, bawić ...
Wybaczcie to moje przeklinanie... Nie robię tego praktycznie nigdy, no chyba, że mam ochotę podciąć sobie pier*olone obtłuszczone żyły... (Choć tego oczywiście nie zrobię, bo głupia nie jestem...)

Weź mnie ktoś zabij, bo ja już siły nie mam...

Tyle rygoru wobec samej siebie, takie ograniczenia, dieta, ćwiczenia (prawie codziennie biegi, rower, pajacyki, brzuszki) i 5 kg do góry?!?!?!?!?!?! Zabij mnie ktoś.......... albo sama to zrobię ;(((

No comments:

Post a Comment

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Follow my blog with Bloglovin