Saturday, April 30, 2016

Jakoś jest

Szczerze powiem że przytyłam , ale to z powodu okresu i zbierania się wody w organizmie . Ostatnio byłam taka napompowana wodą  ale na szczęście trochę już zemnie zeszło.
Obrałam sobie cel . 60 kg do 31 kwietnia. Na razie na nim się skupię , później ustalę sobie niższy cel. A tak to wszystko jest w porządku , z chłopakiem się układa , mam dzisiaj egzamin ale to dam radę. Chyba na tyle, Chudego nowego tygodnia :)

Thursday, April 21, 2016

Chłopak

Wczoraj chłopak totalnie mnie olał , mieliśmy się spotkać a on woli siedzieć u kolegi i pić piwko . Ja to rozumiem że chce się spotkać z kolegą itp , ja go nigdy nie ograniczałam i nie ograniczam. I mi nie chodzi o to że poszedł do kolegi bardziej mi chodzi o to że nie dość że się umawiał jeszcze tego dnia zemną to nawet nie raczył zadzwonić i poinformować mnie że chce zostać u kolegi , bo tak to bym się nie nastawiała na spotkanie i sama bym zmieniła swoje plany . A tak to czekałam jak głupia na jego telefon , więc zadzwoniłam i się pokłóciliśmy. To nie pierwszy raz jak tak robi.
Po prostu było mi  bardzo przykro i nadal jest .....
Z dietą eeeeeeeetam , waga stoi przy 70 kg. Koniec okresu więc czas brać się do roboty.

Wednesday, April 20, 2016

Walentynki

Z chłopakiem się pogodziłam :D , waga spadła jest 69.6 kg więc teraz mam więcej motywacji . Dzisiaj walentynki a nie mam prezentu dla chłopaka bo po prostu brak funduszy a rodziców nie chce prosić o kasę , dla tego mam nadzieję że chłopak mi nic nie kupił , mi wystarczy że spędzimy ten dzień razem choć też nie jest to pewnie ponieważ , nie wiadomo czy ma dzisiaj do pracy. Chudego Walentego :)

Wszystkim parom życzę dużo miłość <3

Monday, April 18, 2016

Quod me nutrit me destruit

Stay strong Waga 69.1 kg , znów trochę schudłam ale bardzo mało. Jestem chora, boli mnie gardło i mam biegunkę. Jutro mam ostatni egzamin ustny i nie wiem jak dam rade. Umiem tylko 7 pytań na 20 chyba będę musiała liczyć na farta i że pracę którą napisałam pozytywnie rozpatrzy, choć cieszę się że juto już będę miała z głowy wszystkie egzaminy u już tak na prawdę odpocznę psychicznie od tego.
Pogoda jest cudowna , czuję jak wiosna idzie dużymi krokami , fajnie byłoby :) . Chudnijmy , chudego dnia <3

Saturday, April 16, 2016

186. Powoli, powolutku... :)

Staram się powoli przejść na witarianizm. Bardzo mi się podoba ten styl życia / dieta (jak kto woli). Choć przełamanie tej bariery w psychice jest dosyć trudne, ale powoli się w to wkręcam.Najgorszy jest brak warzyw i owoców w domu. Mama woli kupować sery, choć ją proszę o zdrową żywność.
A no i jeszcze to podejście rodziców do choćby wegetarianizmu... Tragedia... Nie mówię im o moich planach żywieniowych, bo będzie jeszcze gorzej. Na moje szczęście mama niedługo wyjeżdża do pracy i będę bardziej samodzielna ^^
Nie zrozumcie mnie źle... Nie chcę się pozbyć mamy. Będę za nią tęsknić, jednak ten wyjazd to jest szansa na normalne życie dla całej naszej rodziny... :) Eh... Nie będę się zagłębiać w szczegóły.
Buziaki ;*

Thursday, April 14, 2016

Kill me!!!!!!!!!

Haha




Załamałam się...

W końcu nadszedł ten dzień. Dzień, w którym się ważę... I co? Okazuje się, że albo moja waga się zepsuła (co w sumie jest możliwe, bo lubi robić psikusy), albo zamiast schudnąć na rygorystycznej niskokalorycznej z początku, a potem na RAW diecie, to przytyłam. Najzabawniejsze, kur*a, że na dodatek regularnie ćwiczyłam!!! A jak zobaczyłam, że z 65 kg waga skoczyła na 69,4 to się poryczałam... Jak to, kur*a, możliwe?!?!?!?! Jak to możliwe po jakichś 3-4 tygodniach pilnowania się?! No jak?! Niech ktoś mi to wytłumaczy, bo kurde nie rozumiem, NIE ROZUMIEM! Ja chcę inną wagę, bo naprawdę nie mogę uwierzyć... Jeśli na takiej diecie przytyłam, to co ja KUR*A mam robić, żeby schudnąć?! Nic, kur*a, nie jeść????? Pomóżcie, bo totalnie się załamałam... Jakim cudem? Powiedzcie mi jakim cudem miałabym na 3-4-tygodniowej diecie przytyć więcej niż wtedy, gdy się obżeram miesiącami??? Jutro będę na chrzcinach u cioci. Ma ona w łazience wagę to sobie porównam wyniki... Choć mogą być nierówne, bo dziś będę na 18-ce i będę jadła torta i coś jeszcze może... Nie wiem już... Ja pier*ole... Je*any wszechświat chce się ze mną, kur*a, bawić ...
Wybaczcie to moje przeklinanie... Nie robię tego praktycznie nigdy, no chyba, że mam ochotę podciąć sobie pier*olone obtłuszczone żyły... (Choć tego oczywiście nie zrobię, bo głupia nie jestem...)

Weź mnie ktoś zabij, bo ja już siły nie mam...

Tyle rygoru wobec samej siebie, takie ograniczenia, dieta, ćwiczenia (prawie codziennie biegi, rower, pajacyki, brzuszki) i 5 kg do góry?!?!?!?!?!?! Zabij mnie ktoś.......... albo sama to zrobię ;(((

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Follow my blog with Bloglovin